czwartek, 5 grudnia 2019

Ciemna głębia

Czy jest taka rzecz, której nigdy nie mógłbyś/mogłabyś porzucić? Nie chodzi o osoby. Chodzi o ciebie. O twoje role, o twoje cele.
To, czego nie sposób porzucić, to, co cię dręczy i zadowala, czym krwawisz i oddychasz. Jeżeli masz coś takiego, właśnie to stanowi twoją tożsamość. Nic innego, nic, co ktoś uważa. To wybrałaś albo z tym się urodziłeś.

Taką rzeczą w moim życiu jest pisanie. Światotwórstwo.



Skończyłam właśnie kolejną książkę. To, co widać powyżej, jest screenem z ostatniego rozdziału.
Miesiącami byłam z tą nowelką sama. Tylko ja i mały koniec świata, który zaprojektowałam. W tym czasie musiałam pracować na kilka umów i zapierniczać jak mały samochodzik. W tym czasie musiałam wyprawić w świat wcześniejszą powieść. W tym czasie musiałam odkryć, że mój organizm nie chce dłużej współpracować na moich warunkach. W tym czasie wróciła depresja.

Właściwie to ona nie odchodzi, czasem po prostu ma urlop. Właściwie depresja to niewłaściwe słowo, wąskie i pozbawione głębi. Nie chodzi o chorobę, którą należy zwalczyć. Chodzi o przytłoczenie samym faktem istnienia. A to przychodzi tylko wtedy, kiedy otwieramy się na prawdę. Gdy uwalniamy wszystkie dobre i złe duchy ze swojego wnętrza, pozwalamy im tańczyć, krwawimy, próbując je pojąć, pozwalamy wciągać im się w głębię, i stajemy się wolni.
A płynąca z tego literatura musi być piękna. Tak mi się wydaje.

Sądzę, że wolność zawsze jest obleczona w niepokój, bo ma do dyspozycji najmniejszy zakres z możliwych: jej całym światem jest twój umysł.
Wolność to idea.
Kojarzy się ją zazwyczaj z ogromną przestrzenią, z bogiem, z czymś dobrym, radosnym, zwycięskim, nie z ciemnością i smutkiem, nie z ciasnotą i przytłaczającą odpowiedzialnością.

Ale taki chociażby Sartre odważnie stwierdził, że najpierw się stajesz (najpierw dostajesz się do niewoli), a potem się definiujesz (możesz się w pewnym stopniu uwolnić). Sartre mówi, że całkowita odpowiedzialność za ciebie spoczywa na tobie. I tak rozumiana wolność budzi niepokój. Człowiek jest "skazany na wolność", oznajmia Sartre, dlatego wolność jest tak niepokojąca, tak trudna i pełna sprzeczności, i dlatego tak często tłumiona i zakłamywana.
Przez chwilę nie nadawaj jej popularnych ram. Nie czyń z niej radosnej, boskiej, wywyższającej, jasnej, świetlistej, dobrej, wielkiej. Rozmyj jej granice, zabierz jej kolory. Kolory to tylko iluzja, refleksy światła.


Shawn Coss
Shawn Coss

Nazwijmy ją ciemną głębią.
Z takiej przecież się wyłaniamy, czy to w wielkim wybuchu, czy z nicości przed narodzinami, i w taką odejdziemy. Ciemna głębia brzmi niepokojąco, wręcz przerażająco, ale i kojąco, swojsko, jeśli tylko jej na to pozwolić. To jej czar. Finalnie ze sprzeczności powstaje doskonale gładka, obojętna tafla. Jak przestrzeń kosmiczna.

Ciemna głębia jest wszechogarniająca. Jeśli przestajesz udawać, że nie istnieje, dopuszczasz w swoim życiu mocnego gracza. A pisarz zazwyczaj pozwala jej rozlewać się po umyśle. Z ciemnej głębi wychodzą zdumiewające historie. Ciemna głębia lubi uczyć się twojej filozofii myślenia, rozkładać na czynniki i hodować na nich nieznane. Dawać odbicia zupełnie innych rzeczywistości. W jej rękach każda myśl może wędrować bardzo daleko, nawet tak daleko, że jej nie ogarniesz, że się zatracisz. Przepadniesz, jak przepadli niezliczeni twórcy.

Z pewnością niebezpieczną jest na przykład myśl, że ta osoba, która napisała właśnie skończoną książkę, mnie przerasta.

Ależ ty jesteś tą osobą. Przestań wchodzić w te wszystkie wymagane role. Wymagane przez tchórzy, którzy nie chcą się uwolnić. Zostaw je. Odbierz sens wszystkiemu poza jedną rzeczą. Eksperymentuj.

Niby ciemna głębia nie pieprzy od rzeczy. Ale jest jednym z filarów mojego pisania. Ma wartość, której chciałaby nadać status quo. Chciałaby, żeby stała się całą istotą życia jej żywiciela, jej animatora, okna na świat, przez które się afirmuje.
Problem w tym, że ja już jestem. Ja już zostałam stworzona. I obok rzygania aktami kreacji muszę z tym żyć. Nie zaprojektuję większości spraw mnie dotyczących. Nie mam żadnej władzy nad sobą, choć mam władzę absolutną nad każdą stworzoną przeze mnie postacią.
Mam tylko ideę w umyśle. Ideę, która nic nie znaczy, lecz musi znaczyć wszystko, żeby pokonywać nędzę istnienia.




Ludzie, którzy czegoś na co dzień nie robią, często są ciekawi, jak to wygląda. Czy pisarz siada sobie z kawką wśród świec, pod wielkimi regałami książek, i zrelaksowany coś tam sobie skrobie?

Może. Ale chyba nie znam takich.



Zawsze mówię, że pisanie kojarzy mi się z chorobą. Z wymiotami. Z krwotokiem. Z wywlekaniem demonów z mroku.

Wielu tak mówiło i pisało. Haśce Poświatowskiej też kojarzyło się to z chorobą, i Murakamiemu. King stwierdził, że jako twórca musisz posiadać zdolność zapamiętywania każdej blizny. Diaz powiedział, że pisarz kontynuuje pisanie, nawet gdy nie ma nadziei. Ibsen stwierdził, że pisanie to sąd nad samym sobą, a Mann, że "pisarz jest to człowiek, któremu pisanie przychodzi trudniej niż wszystkim innym ludziom". Moers: "pisanie jest desperacką próbą wydarcia z samotności odrobiny godności i trochę pieniędzy". Hłasko oznajmił, że pisząc, musisz przekroczyć ostatnią granicę wstydu. 

Twórcy, maltretowani przez potrzebę afirmacji, w dziwacznej komitywie wewnętrznego sprzeciwu i zgody nadają formę swojemu pokręconemu, ciemnemu światu lub temu, co w nim zamieszkało. Ciemnej głębi.

Jestem tylko wtyczką wpiętą w wieczny strumień treści, to też często mówię. Nie sposób jej odpiąć. Dlatego śmierć zawsze w swej gorzkiej istocie ma słodki posmak odpoczynku i ukojenia. Może dlatego tylu odbierało sobie życia. Tego nie da się w żaden sposób przerwać. Świadomości nie da się cofnąć. Od ciemnej głębi nie można się odciąć. Karuzela wciąż się kręci, a tobie nie uda się zsiąść. Chyba że na dobre. 
Nie można porzucić tożsamości. Spróbuj porzucić bycie... ojcem? Matką? Badaczką? Pisarzem?

W fantastyce jest taka zasada, nazywają ją brzytwą Lema. Mówi: jeżeli nie możesz wyciąć z tekstu elementów fantastycznych bez szkody dla treści, to przeszedł test.

Nie możesz wyciąć tożsamości.
Nie możesz odgrodzić się od ciemnej głębi, jeśli jesteś tym, kto się jej nie boi i z niej czerpie. Ale brak strachu niczego nie zmienia. Gdy idziesz przez ciemny las, niezależnie czy boisz się, czy nie, nie masz pojęcia, co wyjdzie z ciemności. Nie możesz tego wiedzieć.



No więc jesteś ty i głębia. Coraz więcej pragnąca, bo dająca coraz więcej przywilejów, i mająca coraz mniej cierpliwości do ludzi, którzy się jej boją i udają, że jej nie ma.

Standardowe pytanie, które słyszy piszący. "Skąd ty bierzesz te wszystkie pomysły?"
Powiedz, że z ciemnej głębi, z otchłani, przed którą pytający najwyraźniej się broni, bo gdyby tego nie robił, to by nie pytał. Ciekawe, jaką zrobi minę.

Kiedy ludzie mówią, że słyszą jakiegoś boga, albo że jakiś bóg ich doświadcza, to wszyscy kiwają głowami. Ale niech ktoś powie, że spisuje szepty z ciemnej głębi.

Ludzie często nie lubią bezkształtnej, bezpostaciowej prawdy, prawdy, której nie można ubrać w jakiś absolutyzm, w coś, co uporządkuje im życie, przytłumi lęk. Ludzie często nie lubią myśleć, że bóg to jedno z przyjaźnie brzmiących imion dla ciemnej głębi.
Nie można mieć nikomu tego za złe. W życie wchodzimy bez udziału woli i musimy z nim wytrzymać.
Ale są i tacy, którzy wbrew społecznym lękom otwierają się na eksperymenty. I tutaj wkracza twórca. Daje bezpieczne i legalne pole do eksperymentów. Robi to, czego boją się inni.
Robi to w swojej głowie. W swojej wolności. Morduje i płodzi. I o wiele więcej.

Utwory mogą odmieniać wszystko na rozjaśnionej blaskiem słonecznym powierzchni ciemnej głębi. Mogą zaczarować tę chwilę życia i nadać jej sens, zaprzyjaźnić z niepokojem, uspokoić.
Utwory to pożyteczne kłamstwa.

Tworzenie. Tożsamość, która zawsze nakazuje wychodzić poza siebie i próbować afirmować swoje istnienie. Czynić z niego więcej.  W bólu. W zarzynaniu, które jednocześnie spełnia i wykańcza, ale bez tego życie byłoby po prostu niemożliwe.
Ciemna głębia w każdym z nas. I my, wypluwający jej owoce jak karabiny.

Ciemna głębia lubi słabości i choroby. Dlatego mam trudny okres, ale jednocześnie wszystko to, czego się boję, jest przemieniane przez ciemną głębię, odkształcane, projektowane na nowe sposoby, otwierające niezbadane dotąd obszary. Jeśli nie bać się ciemnej głębi, ona przemienia wszystkie inne strachy. Czyni cuda.
A potem można je spisać.



Publikacje w najbliższym czasie:

Zimowy numer magazynu Silmaris, rozmawiamy z Anną Szumacher o pisaniu.
Portal sajfaj.pl przeprowadził ze mną wywiad, niedługo powinien się ukazać.
Numer "Creatio Fantastica" dotyczący światotwórstwa, który pojawi się w przyszłym roku, będzie zawierał opowiadanie z uniwersum nowelki posłanej właśnie do wydawcy.
Poproszono mnie o napisanie kolejnego tekstu weird, na razie nie mam zbyt wiele szczegółów dotyczących tej publikacji.
Na decyzję co do nowelki będę czekać dwa miesiące.

Ponieważ zbliżają się święta i wszyscy dumamy nad prezentami:
Polecam "Horyzont" Kuby Małeckiego (dla dorosłych) i "Na tropie magii" (dla młodzieży) Marysi Krasowskiej; robiłam korektę "Horyzontu" i redakcję "Na tropie magii", znam te teksty na wylot i mogę was zapewnić, że to strzały w dziesiątkę. Polecam również "Przygody małego duchołapa" (dla dzieci) Anety Jadowskiej, które czytałam w ramach mojego dorywczego pomagania SQNowi w promocji.

Obecnie redaguję poradnik tatuażu, poradnik wyciągania prawdy, opowiadania z Fantazmatów, w kolejce następne powieści fantastyczne. Jeżeli macie jakieś zlecenia redakcyjne/copy, piszcie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz